poniedziałek, 22 września 2008

życie

balkonik na którym siedzie i obserwuje ;)
Nom i tak mijają tygodnie aż dochodzimy do prawie końca mojej wycieczki i praktyk w Danii :)) w niedziele juz do Warszawy..jesli chodzi o to czy coś sie wydarzylo ciekawego to w sumie NIE caly czas obserwuje na moim balkoniku i dogladam czy z Freją i Frigg jest wszystko ok.
Tak tutaj bezstersowo az nie chce sie wracac do Polski,bo tam znowu sie zacznie uczelnia i inne takie. Można tutaj naprawde spokojnie wiele rzeczy przemyśleć..
W piątek były urodziny Agaty,a w sobote mała imprezka :)) troche sie zaszalało ale oczywiście z umiarem ;) kolejny to post to juz chyba z polski bedzie bo nie mam czasu dluzej posiedziec i popisac..

wtorek, 9 września 2008

Odense Zoo


Był weekend i było wreszcie ZOO. Trzeba przyznać jest małe ale imponujące swoją zasobnością i świetnymi zwierzaczkami. M.in. zabawnymi świstakami i manatami :D Na wyspie nadal strajk..normalnie jakaś masakra,gdyby w PL tyle strajkowali kierowcy to połowa z nich by już nie pracowała,no ale to nie Polska tylko Dania,tutaj ludzie do pracy się nie rwą. Jest początek pracy czyli 8 albo 9 i jest koniec czyli 16 lub 17 i ani kapki dłużej. Wyluzowani, nie nabuzowani złymi emocjami z pracy, poprostu zosyawiają ją za sobą w biurze i wracają do domu do rodziny nie myśląc,ze jutro nie bedzie za co kupić chleba jak to nie raz jest w rodzinach polskich. W sumie za to można ich podziwiać.
Oprócz tego oczywiście rowery, przy każdej ulicy ścieżka rowerowa, codziennie można spotkać ludzi uprawiajacych jakiś sport tudzież jogging, rolki czy cos w tym stylu. To mi się w Danii podoba :))niekoniecznie zmienna pogoda ale da się również i do tego przyzwyczić.
No jutro kolejny i wreszcie kkolejny dzień w Kerteminde i Morświnki :D Poznałam sympatyczną hiszpankę - Larę, która pracuje troszke dłużej nad behaviorem Morświnów a mianowicie rok,wszystko juz wiem mam nawet odpowiedni program do ich obserwacji,żeby tylko autobusy ruszyły, bo nie bede miała czy wracać..a sen na podłodze 3 dni pod rząd nie jest zbyt komfortowy ;) no to na razie tyle..niebawem wiecej nowości z duńskiej osady..

piątek, 5 września 2008

kolejny dzień w Odense


..niestety tutaj nadal strajk,ale przynajmniej wieczorami jest co robić. Wczoraj był koncert zespołu Gypsies także nie było tak źle,chociaż wolałabym obserwować Morświny.
Dzisiaj wybrałam się na mały rajd rowerem po Odense, jak na moją kondycję to nawet daleko dojechałam.. ;) byłam w hipermarkecie Rosengard,czy taki duży ?hmmm nom niekoniecznie porównywalny do naszej warszawskiej Arkadii tyle,że jednopoziomowy. Ceny porównywalne do naszych a w niektórych sklepach drożej.Później przez ulicę Monkebo do centrum na dworzec żeby zobaczyć jak tam strajk się posuwa czy stoi w miejscu?!niestety stoi w miejscu,oby do poniedziałku im przeszło. Tak poza tym obejchałam opere,byłam przy domku Andersena a poźniej przez centrum i ratusz dotarłam znowu do akademików..kolejna doba mija..i tak szybko minął tydzień..może jutro wkońcu do Zoo?!

czwartek, 4 września 2008

Problemy jak wszędzie


Pijąc właśnie Carlsberga....Nom kilka dni i już pojawiły się pierwsz problemy..pewnie myślicie jakie mogą być problemu po pobycie 3 dniowym?hmmm a no takie,że w całym Odense jest strajk autobusów i żaden mnie nie dowiózł do Kerteminde ;) czyli tam gdzie są Morświny, dopiero we środe czyli 3 września ujrzałam ośrodek Fjord&Baelt,pierwsze zjęcia pierwsze filmy. Na miejsce dowiózł mnie kolega z niemiec Jens, no i tak oprowadzono mnie i wreszcie zobaczyłam morświny i foczki :D cudowne zwierzaczki. Oglądałam pokaz dla publiczności z ich udziałem, i widziałam jak trenerzy uczą ich m.in. jak odróżniać siatki i pingery aby nie łądowały się podczas połowów już te morświny na wolności. PO raz pierwszy pierwszy zobaczyłam mojego duńskiego promotora Magnusa :) sympatyczny:)) no i pierwszy raz chyba piłam piwo z osobą która mnie czegoś uczy w stylu prof. na uczelni. JUż wiem co będę robić. Moje badania będą dotyczyć zachowania się młodej Amandy czyli morświna który urodził się rok temu w Fjord&Baelt i tego jak zachowuje sie z matką. |Badania mają miejsce głównie w godzinach późnowieczornych,pracuję z hiszpanką Larą. Oprócz niej poznałam również studentkę z Finlandii oraz 3 trenerów. Niebawem napisze coś więcej..zapowiada się ciekawy weekend w Zoo w Odense, oby tylko pogoda dopisała.W Danii już wieczorami chłodno i czuć podmuchy zimnego wiatru znad morza. . . .

niedziela, 31 sierpnia 2008

Warszawa-Berlin-Odense..



.. i tak znalazłam się w Danii. 15 godzin drogi pociągiem i ujrzałam ten jakże zielony i wiatrakowy kraj. Najpierw pociągiem z Warszawy do Berlina Głównego o 7:25, później przesiadka i czekanie 1,5h w Berlinie na pociąg do Frederici, skąd o 22:06 pojechałam już do Odense. Co zwróciło moją uwage już w Berlinie to niewątpliwie na każdym peronie w każdym praktycznie miejscu kosze do segregacji odpadów, kiedy to będzie chociażby na centralnym?!
Oczywiście w odróżnieniu od polskiego pociągu tutaj się nie spóźniły,byłam w Odense już o 22:43,na peronie czekała kuzynka z koleżanką :D no i nareszcie jestem. Troche zmęczona i z bólem brzucha (chyba choroba lokomocyjna przez te szybkie pociągi ;P ) ale podekscytowana i zadowolona,że wreszcie mam wakacje,jeśli można to tak nazwać.
Dojechałyśmy samochodem do akademika i jedyno co zrobiłam to umyłam się i zasnęłam po 5 minutach.
W niedziele wybrałyśy sę na rowerach po Odense, piszę na rowerach bo tu każdy ma rower ( gdybyśmy mieli w Pl 100% podatku na samochody też byśmy jeździli ;) ) nawet odziedziczyłam po kimś rower także będe na swoim śmigać. Z pierwszych wrażeń to miasteczkó jak i pewnie cała Dania jest spokojne, czyste i zielone.