Był weekend i było wreszcie ZOO. Trzeba przyznać jest małe ale imponujące swoją zasobnością i świetnymi zwierzaczkami. M.in. zabawnymi świstakami i manatami :D Na wyspie nadal strajk..normalnie jakaś masakra,gdyby w PL tyle strajkowali kierowcy to połowa z nich by już nie pracowała,no ale to nie Polska tylko Dania,tutaj ludzie do pracy się nie rwą. Jest początek pracy czyli 8 albo 9 i jest koniec czyli 16 lub 17 i ani kapki dłużej. Wyluzowani, nie nabuzowani złymi emocjami z pracy, poprostu zosyawiają ją za sobą w biurze i wracają do domu do rodziny nie myśląc,ze jutro nie bedzie za co kupić chleba jak to nie raz jest w rodzinach polskich. W sumie za to można ich podziwiać.
Oprócz tego oczywiście rowery, przy każdej ulicy ścieżka rowerowa, codziennie można spotkać ludzi uprawiajacych jakiś sport tudzież jogging, rolki czy cos w tym stylu. To mi się w Danii podoba :))niekoniecznie zmienna pogoda ale da się również i do tego przyzwyczić.
No jutro kolejny i wreszcie kkolejny dzień w Kerteminde i Morświnki :D Poznałam sympatyczną hiszpankę - Larę, która pracuje troszke dłużej nad behaviorem Morświnów a mianowicie rok,wszystko juz wiem mam nawet odpowiedni program do ich obserwacji,żeby tylko autobusy ruszyły, bo nie bede miała czy wracać..a sen na podłodze 3 dni pod rząd nie jest zbyt komfortowy ;) no to na razie tyle..niebawem wiecej nowości z duńskiej osady..

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz